wtorek, 9 lipca 2013

Imagin z Louisem


Tak złego dnia w szkole nie miałam od dawna. Najpierw 2 ze sprawdzianu z polskiego, uwaga, chociaż nic nie robiłam. No chyba gorzej już być nie morze. Bóg chyba zaakceptował wyzwanie.

Muszę się pośpieszyć na kolejną lekcję! Nie mogę mieć spóźnienia, bo to już chyba będzie najgorszy na serio dzień. Nagle poczułam, że dostałam drzwiami, upadłam na podłogę.
- O, sorry, nie wiedziałem, że ktoś tędy idzie. - powiedział Louis.
- Louis, nic mi nie jest, na serio.
- Ok, ale jeszcze raz przepraszam.
No i przez nieudolnego Tomlinsona, się spóźniłam na lekcje. To już jest chyba najgorszy dzień w całym moim życiu.

Na szczęście jest przerwa obiadowa. Poszłam sobie na stołówkę. Razem z koleżanką wzięłyśmy sobie tace no i "jedzenie". Szłyśmy do stolika, kiedy ktoś na mnie wpadł, a ja wywaliłam się i wpadłam na tacę Louisa.
- Boże, Lou wybacz mi. Ktoś mnie popchnął.
- Ok, nic się nie dzieje, i tak bym tego nie zjadł. - puścił mi oczko.
- To dobrze, chyba. Nie będziesz głodny?
- Dam sobie radę, nic się nie dzieje, idź.
Chociaż tyle, że Lou mnie pociesza. Miły chłopak, ale troszkę zakręcony.

Ten najgorszy dzień już się kończy! Jest, jestem już za drzwiami wejściowymi do szkoły, znowu dostałam nimi, ale tym razem spadłam tak niefortunnie na rękę.
- Ała! Jak boli, ała! - krzyczałam.
- Ojć [T.i.] wybacz, nie chciałem, na serio! Poczekaj, zawiozę cię na pogotowie.
- Dobrze.
Okazało się, że ręka jest złamana. Muszę chodzić przez miesiąc w gipsie. Lou zaproponował, że będzie nosił mi torbę. Jaki on miły.

Imagin z Liamem


Głupia fiza. Muszę pisać tą debilną poprawę, bo babka się na mnie uwzięła i postawiła banię. Przecież to kurwa dobrze napisałam! Powinna mi uznać ten punkt! No, ale ok, może się uda wywalczyć tą dwóje. Coraz bliżej do tej klasy, boję się! Weszłam do jądra ciemności... było dziwnie... normalnie. Czarownicy jeszcze nie było. Wszyscy biegali po klasie i się rzucali, to nie była moja klasa. To była klasa "d" a ja jestem w "c". Nigdy im się dobrze nie przyglądałam. Był jeden bardzo spokojny chłopak. Miał brązowe oczy i ciemne włosy.
- Cześć, piszesz poprawę, hmm...? - zapytał.
- Tak. A ty?
- Nie, ale kółko, więc wiesz kibluję tutaj. Jestem Liam. - uśmiechnął się.
- Ja jestem [T.i.], miło mi.
- Mnie również.
- Idzie! - krzyknął jakiś chłopak.
- Pomogę ci.
- Dzięki, Liam!

Uff... napisałam, Liam jak powiedział tak zrobił, czyli no pomógł mi tyle ile mógł. Na szczęście czarownica się nie skapnęła, umie to robić. Dziwnie zabrzmiało. Wyszłam z sali, ale usłyszałam, że ktoś za mną biegnie. Odwróciłam się zauważyłam Liama.
- [T.i.] zaczekaj, może odprowadzę cię do domu?
- Dobrze, dzięki za pomoc.
- Nie ma za co, jestem pomocny.
- Właśnie widzę. Czym się w ogóle zajmujesz?
- Lubię śpiewać i razem z przyjaciółmi postanawiam założyć zespół.
- A jak będziecie się nazywać?
- Jeszcze nie wiem. Patrz nasze domy są w tym samym kierunku!
- Hmm... jeden kierunek, jeden kierunek... ONE DIRECTION!
- Co?
- Nazwa waszego zespołu, One Direction, jeden kierunek, podoba się?
- Bardzo! - pocałował mnie w policzek. - Wybacz, nie mogłem się powstrzymać.
- Nic się nie stało, cieszę się, fajny jesteś, ładny też.
- Dziękuję ci, ty też jesteś śliczna, i nawet nie protestuj.
- Nawet nie zamierzam. Miło było, ale muszę już iść do domu.
- Zobaczymy się jutro w szkole?
- Zobaczymy, obiecuję. - przesłałam całusa i zniknęłam za drzwiami.

Spotykaliśmy się tak przez jakiś miesiąc, a potem zaczęliśmy ze sobą chodzić.

Ogłoszenie

Zamieszczane tutaj posty nie należą do mnie tylko do pewnych dziewczyn z FB :)

Imagin z Zaynem


"Musisz w końcu znaleźć pracę! Nie będziemy ciągle cię utrzymywać!" Te słowa moich rodziców zostaną w mojej głowie na zawsze. 17 latka szuka pracy, taa... uda się! No i się udało. Będę pracować jako sprzątaczka u małżeństwa z 4 dzieci. Oby nie było tak źle.

- Dzieci to jest Mandy, będzie naszą sprzątaczką. - powiedział pan domu. - Mandy to są moje dzieci: Doniya, Waliyha, Safaa i Zayn. Zostawię was samych, żebyście się lepiej poznali.
- Cześć jestem Safaa. Mój brat jest wolny. - powiedziała dziewczynka.
- Cześć ja jestem Mandy. - spojrzałam się na chłopaka. - Nie szukam na razie miłości, ale dzięki za informację.

Minęły 2 tygodnie, zaprzyjaźniłam się z dziewczynami, a z chłopakiem nie utrzymywałam kontaktu, ale musiałam jakoś sprzątać w jego pokoju. Raz gdy weszłam on siedział tam i słuchał muzyki.
- Twoja ulubiona piosenka? - zapytałam.
- Tak, lubisz?
- Jasne, kocham! Jest cudowna, taka słodka i w ogóle. Mandy.
- Zayn, przecież się poznaliśmy.
- Tak, ale nie rozmawialiśmy.
- Tak... nie mieliśmy okazji, trzeba to nadrobić.
- Trzeba.
Tak właśnie zaczęła się nasza znajomość, przez kolejny tydzień ciągle rozmawialiśmy, przez co zaniedbywałam swoje obowiązki. Z dnia na dzień coraz bardziej się w sobie zakochiwaliśmy, ale nie sądziliśmy co może z tego wyniknąć. Minął tydzień, tego dnia Zayn po raz pierwszy mnie pocałował, wyszłam z jego pokoju, zauważyła mnie Safaa.
- Uważaj na siebie, wiem, że kochasz mojego brata, ale tata może cię zwolnić, za to, że nic nie robisz.
Mała jakby to przewidziała, następnego dnia pan domu mnie zwolnił, na pożegnanie przyszły dziewczynki, ale nie ON. Serce mi pękło jeszcze bardziej, nawet nie chciał się ze mną pożegnać.

Zbliżają się Walentynki, idę po parku, a dookoła mnie same zakochane pary. To boli, od tych wydarzeń minęły 2 lata. Z Zaynem nie miałam kontaktu, ale utrzymywałam go z dziewczynkami. Zayn poszedł do X-Factora, tam połączono go z jakimiś chłopakami w zespół, zajęli 3 miejsce i podbijają świat, jest sławny i szczęśliwy, nie pamięta o zwykłej dziewczynie, która go kocha. Usiadłam na ławce, byłam przybita, nagle dosiadł się jakiś chłopak.
- Dlaczego jesteś smutna?
- Przypomniałam sobie, coś co jest dla mnie smutne.
- Możesz mi opowiedzieć?
- To było 2 lata temu, pracowałam jako sprzątaczka u małżeństwa z 4 dzieci, 3 córkami i synem. Z dziewczynkami się zaprzyjaźniłam, a w chłopaku zakochałam się z wzajemnością. Niestety spędzaliśmy za dużo czasu razem i nie wywiązywałam się ze swoich obowiązków, zwolniono mnie, nie przyszedł na pożegnanie, serce mi pękło. Okazało się, że jest sławny i nie pamięta o mnie na pewno, a ja nadal go kocham. - wybuchłam wielkim płaczem.
- Mandy, wybacz mi, nie chciałem. - przytulił mnie. - To było za ciężkie, nie mogłem iść na pożegnanie, za bardzo bolało, wybaczysz mi?
- Zayn?! Tak wybaczę ci, kocham cię! Błagam nie opuszczaj mnie.
- Nie opuszczę, wezmę cię ze sobą i już zawsze będziemy razem.

Imagin z Louisem

Szłam do szkoły...Jak zwykle założyłam słuchawki i puściłam muzykę . Wyciągnęłam też zeszyt z angielskiego i powtarzałam sobie słówka na dzisiejszą kartkówkę . W pewnym momencie szturchnęłam się z pewnym chłopakiem ... Miał piękne oczy, i ładnie ułożone włosy był cały śliczny, oblał mnie kawą gorąco kawą kurde myślałam że zaraz coś mu zrobię ale był za ładny,przepraszał mnie powiedział że po szkolę przyjdzie po mnie i zabierze mnie na kawę...Lekcje mijały, a ja nie przestawałam myśleć o nieznajomym. Coś mnie w nim intrygowało... Rozbrzmiał dzwonek kończący dzisiejsze zajęcia. Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam przed szkołę. Rozglądałam się uważnie, jednak nigdzie go nie dostrzegłam, bez wahania ruszyłam przed siebie. Poczułąm ucisk na ramieniu, odwróciłam głowę i ujrzałam go. Przywitał się i zaprosił do kawiarni. Zgodziłam się, przyznam szczerze, że podobał mi się. Doszliśmy do Sttarbucksa i zamówiliśmy dwa napoje. Po chwili zaczęliśmy gadać. Byłam trochę zawstydzona, bo go wogóle nie znałam… Gadaliśmy ok. godzinę. Nagle zapytał:
- Masz chłopaka.?
- nie
-Ahaa. To ciekawie się zapowiada Bo ja też nie mam dziewczyny.
-Ale co masz na myśli.? -zapytałam niespokojna
-powiem ci jutro, a teraz muszę już iść. -już??no cóż jeśli musisz - powiedziałam że smutkiem -przyjdę po ciebie jutro po szkole. Puścił mi oczko i poszedł.
Czułam jak się rumienie.Dopiłam do końca kawę i poszłam do domu.Odrobiłam zadanie cały czas myśląc o Louisie.O co mogło mu chodzić?Weszłam jeszcze tylko zobaczyć na twittera. Z jakiegoś powodu weszłam na profil Louisa.Zobaczyłam bardzo ciekawy wpis ,,Dziękuję ci za miłe popołudnie i nie umiem się doczekać jutra. xx". Zobaczyłam że dodał mój profil. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać z myślą o jutrzejszym dniu. Obudziło mnie słońce.Zapomniałam znowu zasunać rolety. Leżałam na łóżku pewnie 5 min, spojżałam na zegarek i co...!!!! 7:35!!!! a lekcje zaczynaja się o 8:00. Wzięłam szybki prysznic ubrałam pierwszy lepszy t-shirt, spodenki i upięłam wlosy w koński ogon. Wybiegłam z domu, a raczej wyleciałam. Byłam w szkole o 7:55.... zdążyłam wzięłam 2 głębokie oddechy i weszłam do klasy..... Kiedy weszłam do klasy myślałam,że nikt nie o wczorajszym wydarzeniu ale jednak...Cała klasa patrzyła się na mnie jak na gwiazdę najjaśniejszą gwiazde.Po lekcji każda dziewczyna pytała jak było z Louisem każdy chłopak nabijałł sie że mam nowego chłopca.Kiedy zadzwonił dzwonek na koniec lekcji wybiegłam przed szkole nie mogąc doczekać sie kiedy go ujrzę. Znowu go nie widziałam więc chciałam iść juz do domu ale ktoś od tyłu zasłonił mi oczy. To był Louis. Poszliśmy do kawiarni i mieliśmy wiele wspólnych tamatów a nawet podał mi swój nr telefonu. Zakochiwalam sie w nim coraz bardziej Kiedy rozeszliśmy się do naszych domów nie mogłam o nim zapomnieć. Cały wieczór pisaliśmy sms'y. Nawet nie zjadłam kolacji, tylko wzięłam prysznic i połozylam się. Kiedy się obudziłam była 7:10 spokojnie pojeżałam i wpatrywałam sie w okno jak promyki słona budzą moje miasto. zjadłam śniadanie ubrałam sie i wyszłam z domu. Po drodze do szkoły spotkałam Lou. Odprowadził mnie do szkoły, kiedy już doszliśmy dałam mu buziaka w policzek, a kiedy juz miałam chwytac za klamkę od wejścia do szkoły ktoś złapał mnie za rękę, pociągnął do siebie i pocałował w usta. Tak to był Louis. Odwzajemniłam pocałunek i pobieglam na lekcje. Kidy weszłam do klasy wszycy bili mi brawo, zarumieniłam się, widoczxnie musiali widzieć jak przed wejściem do szkoły żegnałam się z Lou... Koleżanki się wypytywały o wszystko. Ty mówiłas że nic między wami nie ma że to był nie winny pocałunek....
Ale w głębi serca czułaś, że bardzo kochasz Louis'a i nie wyobrażasz sobie życia bez niego.