Imagin z Liamem
Głupia fiza. Muszę pisać tą debilną poprawę, bo babka się na mnie
uwzięła i postawiła banię. Przecież to kurwa dobrze napisałam! Powinna
mi uznać ten punkt! No, ale ok, może się uda wywalczyć tą dwóje. Coraz
bliżej do tej klasy, boję się! Weszłam do jądra ciemności... było
dziwnie... normalnie. Czarownicy jeszcze nie było. Wszyscy biegali po
klasie i się rzucali, to nie była moja klasa. To była klasa "d" a ja
jestem w "c". Nigdy im się dobrze nie przyglądałam. Był jeden bardzo
spokojny chłopak. Miał brązowe oczy i ciemne włosy.
- Cześć, piszesz poprawę, hmm...? - zapytał.
- Tak. A ty?
- Nie, ale kółko, więc wiesz kibluję tutaj. Jestem Liam. - uśmiechnął się.
- Ja jestem [T.i.], miło mi.
- Mnie również.
- Idzie! - krzyknął jakiś chłopak.
- Pomogę ci.
- Dzięki, Liam!
Uff... napisałam, Liam jak powiedział tak zrobił, czyli no pomógł mi
tyle ile mógł. Na szczęście czarownica się nie skapnęła, umie to robić.
Dziwnie zabrzmiało. Wyszłam z sali, ale usłyszałam, że ktoś za mną
biegnie. Odwróciłam się zauważyłam Liama.
- [T.i.] zaczekaj, może odprowadzę cię do domu?
- Dobrze, dzięki za pomoc.
- Nie ma za co, jestem pomocny.
- Właśnie widzę. Czym się w ogóle zajmujesz?
- Lubię śpiewać i razem z przyjaciółmi postanawiam założyć zespół.
- A jak będziecie się nazywać?
- Jeszcze nie wiem. Patrz nasze domy są w tym samym kierunku!
- Hmm... jeden kierunek, jeden kierunek... ONE DIRECTION!
- Co?
- Nazwa waszego zespołu, One Direction, jeden kierunek, podoba się?
- Bardzo! - pocałował mnie w policzek. - Wybacz, nie mogłem się powstrzymać.
- Nic się nie stało, cieszę się, fajny jesteś, ładny też.
- Dziękuję ci, ty też jesteś śliczna, i nawet nie protestuj.
- Nawet nie zamierzam. Miło było, ale muszę już iść do domu.
- Zobaczymy się jutro w szkole?
- Zobaczymy, obiecuję. - przesłałam całusa i zniknęłam za drzwiami.
Spotykaliśmy się tak przez jakiś miesiąc, a potem zaczęliśmy ze sobą chodzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz